Ściągasz zdjęcia - wspieraj finansowo stronę Kordowca:
Galerię do oglądnięcia znajdziesz poniżej. Galerie do ściągnięcia znajdziesz tutaj
Baśń (Moje
ukochane zdjęcie, niech otwiera tę galerię)
Rok, dwa, dziesięć, całe życie chodzimy, szukamy, marzymy, nie śpimy, karmimy się rozczarowaniami. A przecież wystarczy jeden uśmiech, spojrzenie, gest, dotyk nieśmiały, by spełniło się nasze marzenie. Baśnie są obok nas, wystarczy sięgnąć. To takie łatwe.
Okręgowa Spółdzielnia mleczarska w Nowym Sączu produkuje najlepszy twaróg
świata. Pakowany jest w papir, a nabyć go można wyłącznie w sklepach GS.
Dziadek Buczek z Kicory. Podobno Śmierć nie wie, gdzie jest Kicora.
Są ludzie, którzy przywiązali się do gór.
Andrzejkowa
wróżba albo Spełnienie
"Rytro, moje Rytro, ty moja wiosecko. Gdybyś nie pijało, byłobyś
miastecko"
Kogóż nie zachwyci widok Różowej Dolinki?
Przychodzi do chatki zajączek. Wychodzi ostrożnie z lasu, kica sobie po
kamiennych schodkach i chrupie mleczne śniadanko.
Tadzia chodzi po ryterskich sklepach i pyta "Pudeka so?" Potem pudełkami
pali pod kuchnią. Jest moim przyjacielem. Łaczy nas ta sama pasja. Obaj lubimy palić
pod kuchnią.
Las, światło, mgła. Mój prawdziwy dom.
To miał być zwykły wschód, a niebacznie rozpaliłem pożar w Pieninach.
W listopadzie na ławeczce za chatą usiadł sobie śnieg. Dopiero w kwietniu ruszy
swój biały zimny tyłek.
Strażnik plastikowych
pelargonii
Czarek, piesek babci Nowakowej pilnuje dobytku pod nieobecność pani, która
pewnie wybrała się na baciarkę w Kordowiec. Kiedy wróci babcia, na psią baciarkę
wyruszy Czarek.
Takie też bywają.
Zdjęcie zrobione na szlaku. Dwie kobiety szły na górską mszę polową.
Szły razem, choć osobno. Chłopiec się odwrócił...
Samotność
Po sezonie na ławeczce za domem zasiada Samotność i przygląda się mgiełkom.
Jedyny mieszkaniec Rytra wymieniony w Encyklopedii Sądeckiej.
Wiosną w krokusach toczy się intymne życie. Właśnie mała pszczółka
przykrywa się fioletową kołderką. Dobranoc...
Dopiero i już jedenaście lat wędrówki.
Zajączek Krzyś ze swą śliczną, tłuściutką narzeczoną.
Około dwudziestu takich małych ptaszków wylęga się corocznie pod okapem dachu
gościnnej Chaty Kordowiec.
Późne lato. W Nowym Sączu jeszcze wszyscy śpią, otuleni grubą kołdrą
mgły.
Kolega znów nie przyszedł...
Przeto nie pytaj,
komu bije dzwon...
Babka Nowakowa twierdzi, że dawno temu piwniczańskiego kościoła nie można było dostrzec z Kordowca. Teraz widać go doskonale, gdy podniesię się poranna kurtyna mlecznych mgieł. Albo góry się podniosły, albo kościół się powiększył, albo urosła nasza wiara.
Przełęcz Pioski pod Kordowcem. Chłopiec lat osiem, owca rasy kłapoucha.
Młody ciągnie na Zachód. Wschodni baran stawia zdecydowany opór.
Chociażbym
chodził ciemną doliną,
zła się nie ulęknę,
bo Ty jesteś ze mną.
Twój kij i Twoja laska
są tym, co mnie pociesza.
Wznoszę swe oczy ku górom:
Skądże nadejdzie mi pomoc?
On niebo okrywa chmurami,
deszcz przygotowuje dla ziemi;
sprawia, że góry wypuszczają trawę
i zioła, by ludziom służyły;
Zimowy świt na polanie Kordowca. Chwila, gdy pierwsze promienie podświetlają
zabłąkane cirrusy, minęła bezpowrotnie, choć wołałem "Trwaj, jesteś
piękna". Wołanie nasze to szept, nic więcej.
Tak zapewne powinno wyglądać ostatnie schronienie Inków. Przekoloryzowane
jak legenda. Tak lubimy. Byle słodko, byle piękniej, nierealnie.
Taki ze mnie Donkiszot od krzywych wiatraków, mgieł porannych, wzgórków ledwo zakrzaczonych, taki.
Wieczorny widok spod stajenki na Poczekaju na Beskid Wyspowy. Z dedykacją dla
Sławka.
Każdy ma taką Niagarę, na jaką zasłużył.
Górskie owce nieco politycznie: "Anetko, mam dla ciebie miejsce przy żłobie."
Spóźnione
roztrzepywanie siana
Już noc nadchodzi. Trawa skoszona, trzeba roztrzepać pokosy. Dziadek, babka, ojciec, matka, dzieci z wózkiem i psy. Wszyscy roztrzepują siano pod wielkim niebem
Niespodziewane
zakłócenia w odbiorze horyzontu
Kiedyś o poranku, zagubiony we mgle wszechwładnej zauważyłem, że Bóg na noc chowa się w gałęziach.
Czemu ty słońe zachodzisz krwawo?
Są takie zamglone poranki, gdy czujesz, że ona podąża za tobą.
Nostalgicznie miękko, z dymem dogasających ognisk, w różowości Beskidu
topnieje po cichutku ostatni dzień wakacji.
Oceanie sinowłosy, białe statki ku mnie wyślij
Nie ustawaj w drodze. A krocząc tak, patrz uważnie i zbieraj
porozrzucane brylanty. Tylko od ciebie zależy, czy osiągniesz szczyt biedakiem lub
bogaczem będąc.
Pierwsza nutka, bukowa.
Janosik księżycowy, Zorro tatrzański.
Samobójcze zadzierzgnięcie pięknej kapeluszniczki
Pójdź ze mną, a
ludzie niech mówią dalej
Zbójnicy z Doliny Popradu udają się na polowanie z sokołem. Prowadzi
Harnaś. (Do nabycia na zeszyt w sklepach geesu)
Za wcześnie odszedłeś panie Hłasko, w jakimś ponurym złym hotelu. A przecież twoje niebo wciąż nad nami i głupich marzycieli wciąż jeszcze tak wielu.
Czy wiecie, że w niektórych roślinkach czają się malutkie wiewiórki. Kiedy się je fotografuje, denerwują się bardzo, łypią grożnie ślipkiem, piszczą cichutko a ze złości zielenieją im ogonki. Górale zamieszkujący Beskid Sądecki zwą te stworzonka wewiórkami.
Kiedyś, kiedy nie wiem, po tych chmurach przejdę na borówki, w Kicorz. I choć coraz mi bliższa i droższa ta droga, podróży się boję.
Tak, cała ta galeria to wielkie halo.
Są miejsca, do których wracam. Ludzie i rzeczy, o
których ciągle myślę. Jak to samotne na bezkresnych polach pod Spiską Belą drzewo,
które śnię w dzień i w nocy.
Nie pierwszy raz tam byłem i nie ostatni. Będę odwiedzał je często i nazywał
wieloma imionami. Przyjdę tam o świecie, wieczorem, nocą. Będę
przy nim, gdy żyje,
umiera i zmartwychwstaje wiosną. Gdybym mógł, zamieszkałbym pod tym drzewem.
Zimą bym je otulał, a latem chronił się w jego cieniu. A ponieważ
drzewa żyją
dłużej, oddałbym mu się kiedyś cały. W tle widać masyw Sławkowskiego
Szczytu. Jest on przytulony do swoich braci i sióstr, gór jemu podobnych.
Nie byłem na nim i nie chcę go zdobywać. Kocham bowiem moje samotne drzewo,
moją obsesję. Kocham je, bo wiem, że ono mnie potrzebuje.
Mimo pustki, smutku, braku nadziei, bolesnej tęsknoty, rozpaczy, mimo wszystko.
Szuka jej, kto był tu raz.