
Znakomitą rozrywką chatarów jest poszukiwanie skarbów, których w górach ryterskich
ukryto niemało. W czasie jednodniowej wycieczki, kierując się wskazówkami ze
"spisków do skarbów" i legend, można dobyć złotwiny przez kasztelana Piotra
Wydżgę ukryte, albo skarby mnichów odkryć.
Poniżej zamieszczamy nieco legend i słynny średniowieczy przewodnik kasztelana Wydżgi.
Radzę je uważnie przeczytać, wydrukować, na pamięć się wyuczyć i do chaty
zjechać, o workach na skarby nie zapominając.

TESTAMENT O SKARBIE ZAKOPANYM
Z ROKU 1455
Najpierw pytajcie się do Krakowa, a z Krakowa do Nowego Sącza, a z Sącza Nowego do Starego Miasta, a z Starego Miasta do Rytra, a pod tym grodem, pod Rytrem stoi jedna karczma, a jeden młyn, a tam jedna woda wpada, co ją zwą Roztoka. Pofolgujże wodzie tej, a idź po niej, a gdy będziesz w lesie daleko, tedy przyjdzie tam druga woda z lewej ręki, opuść tę na prawo, a folguj tej na lewo, a ta idzie aż do wirzchu. A pod tym wirzchem jest łączka, ta woda idzie przez nią. A przy tej wodzie jaskinia pod ziemią. A idziesz jedno stajanie, a potem tę wodę znajdziesz, bo tam ja sem bierał czasem. A tu, gdzie w samej głowie żem porąbał drzewa do jednej doliny, aby nikt nie poznał, a tu nad tą doliną jest jeden potoczek, co go zowią Sucha Roztoka. A tu stoi miesiąc i gwiazdy napisane. Poleć mi pieczę i masz posiągnąć albo co masz i wziąć. A tam jest kaganiec i miska. A gdy na to miejsce przyjdziesz poklęknij a daj Bogu chwałę etc. Jestli cię Pan Bóg upamięta, o mej duszy nie zapomnij. A to jest dobro jako groch i jako siemię a rzadko jako bób. A to Panu Bogu polecam."
W grudniu 1998 będąc na wycieczce w dolinie Małej Roztoki, odwiedziłem samotnie mieszkającego na Kicorze (982) pana Buczka. Ten sędziwy góral, jeden z ostatnich prawdziwych górskich gazdów, trwa w swoim gospodarstwie, które mogłoby zostać uznane za żywy skansen. Na niewielkiej polanie pod szczytem Kiczory jest dom, stajnia i stodoła. Nie ma tu elektryczności, gdyż gospodarz przegapił kiedyś okazję, gdy w ramach powszechnej elektryfikacji doprowadzano energię do każdego niemalże domu w górach położonego. 84 letni dziadek tkwi tam wśród lasów samotnie od wielu lat, choć jego liczna rodzina zamieszkała w Rytrze chce go zabrać do siebie. Hoduje konia, jedną krowę, w kilku ulach trzyma pszczoły. Dziedziny strzegą półdzikie psy, które gospodarz spuszcza na noc z łańcuchów czyniąc ten skrawek ziemi puszczy wydarty zupełnie niedostępnym dla ciekawskich i złodziei. Gdy pod domem w zimowe noce słychać wycie, woła psy do izby, aby ich "wilki nie wybrały". Gospodarz umie opowiadać ciekawie o zwierzętach zamieszkujących okoliczne lasy. Powiada, że wiele razy zdarzyły mu się spotkania z wilkami i niedźwiedziami. Ostatniego misia widział przed siedmiu laty w dolinie Małej Roztoki. Niedźwiedź zajęty był łowieniem pstrągów w potoku i nie zauważył obserwującego go człowieka. Po pewnym czasie odszedł w stronę Maćkowskiej.
Chata pana Buczka składa się z dwóch izb przedzielonych sienią. W izbie mieszkalnej ściany ozdabiają liczne poroża jeleni, które gospodarz zgromadził w czasie swoich leśnych wędrówek. Część bogatej kolekcji została przeniesiona przez jednego z synów do nowego domu w Rytrze. Obok trofeów myśliwskich wiszą starannie oprawione w ramki, zabezpieczone szkłem rodzinne fotografie gospodarza. Wśród nich nie brak niezwykle ciekawych czarno-białych zdjęć z polowań. Jedna przedstawia mężczyznę z ogromnym basiorem na plecach, na innej dwóch uśmiechniętych mężczyzn w waciakach, a każdy z nich na ramionach trzyma zabitego rysia. Jest jeszcze zdjęcie skrzypka. To nasz gospodarz, który kiedyś potrafił pięknie grać. Teraz, gdy ręce już nie tak sprawne, zagra tylko sekund.
Druga izba jest używana jako drewutnia. Tu rąbie się drewno do pieca i zimą nie trzeba ciągle wychodzić na pole, gdy duże śniegi i mróz. W izbie trochę dawnych sprzętów. Jest dziad do strugania drewna i drewniana prasa do wyciskania sera.
Starzec opowiedział mi pewną legendę o poszukiwaniach skarbów w górach ryterskich. Pamięta on mianowicie, że jego babcia opowiadała o tajemniczych Madziarach, którzy przyjeżdżali do Rytra końmi. Kiedy to dokładnie było nie wiadomo, ale jeszcze na pewno nie było wtedy w Rytrze kolei. Węgrzy ci udawali się konno do Banisk i tam w miejscu zwanym Zaołtarzem, kopali w poszukiwaniu jakichś ukrytych skarbów. Prace prowadzili w wielkiej tajemnicy i aby zmylić ciekawskich przekuwali swoim koniom podkowy. W ten sposób ślady prowadziły zawsze w jedną stronę i trudno było Madziarów wyśledzić. Roboty jednak z niewiadomych przyczyn przerwano, a po pracach górniczych zostały tylko głębokie sztolnie, w których całe lato zalegał lód i śnieg. Zdarzyło się pewnego skwarnego lata, gdy w Rytrze wody brakowało, że wysłano tam Kubę Dudcoka po lód. Miał być to żart, ale posłaniec wrócił po kilku godzinach niosąc na plecach dużą bryłę lodu. Obecnie wejść do sztolni już nie widać, bo zostały zasypane warstwami osuwających się ciągle z góry kamieni, ale bystre oczy dojrzą zagłębienia w ziemi, które nie natura, ale ludzka ręka stworzyła.
LEGENDA O UKRYTYM SKARBIE
(Trasa wycieczki: Kordowiec - Poczekaj - Mnich - Mała Roztoka - Kordowiec)
Niedaleko Kiczory znajduje się polana zwana
Mnichem. Ludowa tradycja wywodzi tę nazwę od mnichów, którzy uciekając przed Tatarami
zabłądzili daleko w tutejsze lasy. Legenda głosi, że mnisi utrudzeni wielce ucieczką
uznali, że już dalej z wozami udać się niepodobna i skarb klasztorny, który wieźli
ze sobą, zakopali w tym miejscu. Mnisi wyryli na skałach łacińskie znaki, które
miały doprowadzić do ukrytego skarbu. Po jakimś czasie miejscowi drwale, zaciekawieni
znakami na skale, zaczęli wypytywać leśnych i starych górali, którzy uprawiali
śródleśne polany. Dowiedzieli się, że są to znaki, które zostawili mnisi, żeby
trafić do ukrytego złota. Myśląc, że skarb ukryty jest pod ogromną skałą, na
której widniały tajemnicze znaki, drwale rozkruszyli głaz na drobne kawałki i zaczęli
kopać. W miejscu gdzie była skała wykopali rów ogromny, ale złota nie znaleźli.
Tak oto został zniszczony cenny drogowskaz, który mógł doprowadzić mądrego
poszukiwacza do skarbu. A ukryte złoto i inne skarby klasztorne po dziś dzień czekają
na szczęśliwego znalazcę.